Dom tymczasowy

Właściciel idealny

Komentarze: 3 14 listopada 2013

c940914a46cb11e3836722000ab5c7f3_8

Lolcia lubi koty. Zjadać.

Lola jest u mnie już prawie miesiąc. Poprzedni psy w moim domu tymczasowym były około tygodnia – teraz sobie myślę, że te moje ‚instrukcje obsługi’ i opisy nie były wiele warte, bo o Loli najwięcej dowiedziałam się w ostatnich dniach, a to co pisałam o niej na początku, szczególnie w pierwszych dniach, delikatnie powiedziawszy zostało poddane weryfikacji.

Trwają poszukiwania właściciela dla Loli. Chętni się zgłaszają. Niestety Lolka pada ofiarą stereotypów dotyczących pitbulli. I to nie w negatywnym kontekście, że ludzie się ich boją, bo są agresywne, ale odwrotnie – część zgłaszających się osób szuka ‚typowego pitbulla’, więc chętni zostali zbyci – i tak Lola nie spełniłaby ich oczekiwań.

I tu pojawia się tutaj kilka spraw, które bardzo trudno rozstrzygnąć.

Pierwsza sprawa to kto ma oceniać, czy ktoś będzie dobrym właścicielem, a kto złym. Po tym jak zostałam zhejtowana na profilu Fundacji Niechciane i Zapomniane za wpis o domu tymczasowym – wiem, że na pewno nie ja, bo sama jestem absolutnie beznadziejnym właścicielem, powinno mi się wszystkie zwierzęta zabrać i zabronić posiadania dożywotnio. Spieszę z zapewnieniem, że do oceny przyszłych właścicieli się nie wyrywam. Mam swoje zdanie, profil wymarzonego właściciela w głowie, ale z drugiej strony wiem też, że pozory mylą i osoby na pozór nie nadające się do opieki nad psem (ze względów mieszkaniowych, sytuacji rodzinnej, finansowych, czasowych itd) – świetnie sobie często radzą, potrafią być oddane i odwrotnie.

Jest generalnie leniem.

Jest generalnie leniem.

Na szczęście fundacja ma paroletnie doświadczenie w ‚prześwietlaniu’ kandydatów i potrafi zadać takie pytania, które samego zainteresowanego nakierują na wniosek, że może faktycznie to nie jest pies dla niego. Z drugiej strony – natknęłam się na facebooku na stwierdzenie, że niektóre fundacje zachowują się wobec ludzi poszukujących psów tak, jakby nikt się nie nadawał na właściciela. Chodziło o sytuację pani, która upatrzyła sobie w jakiejś fundacji pieska, ale kiedy tam poszła, pracownicy próbowali jej wcisnąć zupełnie inne psiaki. Pani była po 50-tce i spostrzegła, że jest traktowana tak, jakby zaraz miała wybrać się na tamten świat i nie może wziąć tego młodego psa, tylko były jej podsuwane te co starsze. Jeśli tak rzeczywiście wyglądała sytuacja to nie dziwię się oburzeniu pani, która olała fundację i poszła do schroniska, gdzie bez łaski dostała psa, którego chciała.

Jest jeszcze trzecia sprawa – właściciele. Większość – wiadomo- jest normalna. No, ale ludzie, jak ktoś wynajmuje rozsypujące się mieszkanie, samotnie wychowuje dzieciaki i zaraz kończy mu się urlop – niech daruje sobie 30-kilowego psa z fundacji. Nawet nie dlatego, że przekreślam szanse tej osoby na bycie idealnym właścicielem (bo może być najlepszym), ale dlatego, że fundacja nie może dać takiej osobie psa. Jeśli z jakiś powodów ten pies by wrócił do fundacji czy znalazł się z powrotem w schronisku – wieść o tym, że jakaś organizacja oddaje zwierzęta ‚komukolwiek’ by ją zniszczyła.

Jeszcze jedno! Kochani pseudohodowcy – jak się zgłaszacie po szczenię w typie rasy, to wiedzcie, że weryfikacja może polegać m.in. na sprawdzeniu facebooka. Jak macie zdjęcia z 3 sukami ‚w typie’, których szczenięta dodane są gratis do miski na tablica.pl – raczej nie przejdziecie jej pozytywnie. (to jest plotka, którą nie wiem od kogo słyszałam, więc nie ręczę głową czy taka sytuacja z pseudohodowcą faktycznie się wydarzyła, ale chodzi mi o to, że jest internet -ludzie ludzi sprawdzają).

I uwielbia Konga. Pierwszego dnia ukradła go z mojej torby i z nim spała.

I uwielbia Konga. Pierwszego dnia ukradła go z mojej torby i z nim spała.

Foto tytułowe: Lauren Macdonald

Fajny wpis? Będzie mi bardzo miło jeżeli podzielisz się nim z innymi ;)

Co o tym sądzisz?

Komentarze (3)

  1. Carla Kolumna pisze:

    Ja mam teraz całkiem ciekawą kandydaturę do dom dla kilkuletniego amstaffa, alergika, z lekkim problemem do psów. Zgłosiła się dziewczyna, zakochana w Barrym. Wysłałam ankietę, była z psem na spacerze (w asyście opiekunki z DT). Ogólnie niby ok. Po czym w ankiecie adres inny, na FB inny, a o innym mieście mówiła. Po kilku dniach okazuje się, że chętna jest równiez na innego psiaka – też asta. Osoby odpowiedzialne za tego drugiego właśnie przysłały mi info, jak przebiegła wizyta przed adopcyjna. No bo przecież, że pani sie za psem rozgląda i podobają jej się 2 to przecież nie skreśla na starcie.
    Okazuje się, że mieszka w maleńkim mieszkaniu, wynajmowanym, z 5 kotami (w ankiecie 1), małym 5 letnim dzieckiem (w anikecie 4 lata). Swoją amstafkę uśpiła (bo wet powiedział, że raka u 12letniego psa się nie operuje) – no bywa (o tym w ankiecie nie wspomniała). Nie wspomniała również, że miała ze schroniska psa w typie onka, którego oddała, bo sobie z nim nie radziła. Wręcz w ankiecie potwierdziła, że nigdy wcześniej nie pozbyła się psa.
    Pomijam, że obserwuje kilka innych astów i huskie. Była w schronisku oglądać jeszcze innego psa, po czym spodobał jej się jednak zupełnie inny.
    Myślicie, że jest sens jechac na moją wizytę przed adopcyjną?

  2. Jola pisze:

    Trudno ocenić. Myślę, że warto kierować się zasadą, że im bardziej problemowy pies tym pewniejszy musi być nowy właściciel. Ta osoba pewnie i tak weźmie jakiegoś psa (na przykład ze schroniska, gdzie nikt jej nie będzie pytał o szczegóły), ale jeśli wasz ast może jeszcze poczekać, to może trafi się ktoś bardziej odpowiedni? Niepokojące są te kłamstewka w ankiecie, szczególnie migrujący adres.

  3. Dzoana pisze:

    Chyba należę do tych ludzi z natury naiwnych, bo w głowie mi się nie mieści sytuacja ze wspomnianymi pseudohodowcami. Oburzające !
    Natomiast jeśli chodzi o temat główny, to zarówno jak nie ma właścicieli idealnych, tak zwierząt też nie. Nie ma idealnego dopasowania, ważne żeby właściciel dbał, karmił, leczył, przytulał, zabawiał a wtedy i zwierz odwzajemni swe uczucia.


Co o tym sądzisz?

Komentarze (3)

Connect with Facebook


Poinformuj mnie o nowych komentarzach na e-mail. (Możesz także SUBSKRYBOWAĆ ten wpis bez komentowania.)

© 2016 doglife.pl. Powered by Wordpress.