Fakty

Psa mi podrzucili

Komentarze: 4 28 maja 2014

Czasem mam dosyć tzw. powołania. Przed chwilą miła dziewczyna przyprowadziła mi do lecznicy psa. Na oko nawet nie ma roku. Ma na łopatce odczyn po zastrzyku – może był szczepiony w ostatnich trzech tygodniach? Bardzo śmieszny i przymilny. Bezdomny. Szedł za nią od pewnego czasu. Bez obroży. I OCZYWIŚCIE BEZ CHIPA.

IMG_20140528_175156

Schronisko o tej godzinie już nie działa. Bosko.

Najprawdopodobniej to pies kogoś z najbliższych osiedli. Zadbany, pełen energii mały rozrabiaka. Prawdopodobnie zwiał dzisiaj, może wczoraj podczas burzy. Pewnie ktoś go szuka.

Dziś zostanie pewnie się nad nim zlituję i zabiorę do domu zamiast zostawiać w klatce w lecznicy, ale jutro rano zadzwonię do schroniska – wydaje mi się, że tam najprędzej zgłosi się właściciel. Będę musiała coś pościemniać, bo mam doświadczenie, że schronisko niezbyt chętnie odbiera zwierzaki od weterynarzy – pani ze schronu mi wyjaśniła, że ludzie wiedzą, że schronisko nie weźmie psa, który ma właściciela, a do weterynarzy ludzie wysyłają np. sąsiada, żeby przyprowadził psa i najlepiej w miarę szybko zwiał bez wyjaśniania. W schronisku robią wywiad i jak twierdzą potrafią rozpoznać, czy ktoś ściemnia czy naprawdę znalazł bezdomnego psa. A weterynarze nie umieją rozpoznać. Według mnie to bzdura, ale mając trzykrotne przepełnienie nie dziwię się, że robią co mogą, żeby więcej nie przyjmować.

Jak pies wyląduje w schronisku – czy właściciel rzeczywiście do niego dotrze? Jak długo pies tam zostanie i czy znajdzie ewentualnie szybko nowy dom? Jak to zniesie?

Jestem wściekła, bo wystarczy tak niewiele – cholerny czip. Za bezmyślność właściciela płaci pies obecnie piszczący w drugim pomieszczeniu. IMG_20140528_175125

Fajny wpis? Będzie mi bardzo miło jeżeli podzielisz się nim z innymi ;)

Co o tym sądzisz?

Komentarze (4)

  1. Taki słodziak ma wylądować w schronisku? 🙁 Smutne to. Mam nadzieję, że jutro ktoś się po niego zgłosi (po tym wpisie). Powodzenia.

    Ps. Właśnie sobie uświadomiłam – mam jednego psa z tatuażem, drugiego z chipem, a trzeciego… bez niczego! Pędzę jutro do weterynarza.

  2. kasiuuula pisze:

    ja mam 9 kotów i mi też podrzucają :/

  3. jola pisze:

    @kasiuuula właśnie dlatego ci podrzucają, bo wiedzą, że lubisz zwierzęta. Ja jestem weterynarzem, więc generalnie powinnam wszystkie przygarnąć.

  4. Że też w Polsce czipowanie wciąż jest tak mało popularne. Sama wielokrotnie przekonałam się o tym, że obrożę, czy adresówkę jest zgubić na spacerze bardzo łatwo (w moim przypadku łatwiej, niż samego psa) i czip wydaje mi się absolutnie niezbędny, mimo tatuażu, który w końcu odsyła do hodowcy, a nie bezpośrednio do mnie. Trzeba ile wlezie krzyczeć o czipowaniu zwierzaków.

    Mam nadzieję, że stęskniony i zmartwiony właściciel się szybko znajdzie! Oby, bo przecież zaczyna się sezon wakacyjnych wyjazdów, a wszyscy wiemy, jak się to kończy dla niektórych futrzaków. 🙁


Co o tym sądzisz?

Komentarze (4)

Connect with Facebook


Poinformuj mnie o nowych komentarzach na e-mail. (Możesz także SUBSKRYBOWAĆ ten wpis bez komentowania.)

© 2016 doglife.pl. Powered by Wordpress.