Dom tymczasowy

Moja załogantka coraz grzeczniejsza

Jeszcze nie ma komentarzy 04 maja 2016

Molly majowka male

Molly jest u mnie już ponad miesiąc. W tym czasie dość sporo się wydarzyło. Podtrzymuję, że Molly to mała bulwa z dużym charakterem, ale po czasie spędzonym razem mogę powiedzieć, że sytuacja jest mniej więcej ogarnięta. Przypomnę, że psica znalazła się u mnie, bo jej Pani musiała koniecznie wyjechać na dwa miesiące, ale już niedługo wróci stęskniona, zatem Molly domu stałego nie szuka. Trafiła do mnie z Fundacji Załoga Bulldoga.

Charakter Molly jest delikatnie powiedziawszy ciekawy. Można by powiedzieć, że to kot uwięziony w ciele psa. Molly potrafi być przesłodka, kiedy wracam z pracy wita mnie bardzo całuśnie, pokazuje brzuszek. Potrafi też bawić się godzinami, szczególnie w ganianie ręki pod kocem, ale też uwielbia być ciągnięta za fafle, regularnie moja ręka ją ‚zagryza’, Molly wtedy się przewraca, chce być koniecznie zagryzana. Umie bawić się piłeczką, potrafi aportować. Zna też parę komend.

molly jezyk

Są jednak sytuacje, których z jakiegoś powodu nie cierpi. Na przykład głaskania kiedy leży na łóżku. W ogóle generalnie nie lubi takiego wolnego głaskania, że sobie siedzi a ktoś przesuwa ręką po jej grzbiecie. Lubi drapanie i podskubywanie w zabawie i przy powitaniu. Innego dotyku raczej nie. Nie ma mowy, żeby wziąć ją na kolana i głaskać – nawet się uśmiecham jak to mówię, nie, myślę, że to niemożliwe. Realne jest za to wspólne spanie. Molly wchodzi wtedy pod kołdrę, kładzie się gdzieś między nogami. Tylko niech jej wtedy nikt nie dotyka w formie głaskania! Wyskoczy z łóżka w sekundę z niezadowolonym warczeniem.

Trudny to przypadek, szczególnie, że jest tak słodziutka, że chciałoby się ją cały czas tulić i całować. Co przeszliśmy wyjmując kleszcza! Jedna osoba trzymała za kark – Molly warczała i chciała kąsać, ale szybko się uspokoiła, a ja błyskawicznie wyciągnęłam wstrętnego pajęczaka. Dobrze, że robię to zawodowo 😉

Molly majowka

Widzę pewien progres, głównie chyba wynikający z tego, że coraz lepiej ją poznaję. Głupio się przyznać, ale po kilku pierwszych dniach, kiedy miałyśmy dwa dość nieprzyjemne spięcia podchodziłam do niej z dużą niepewnością. Przyznam się, że trochę się jej bałam. Tak, wiem, to mały pies ręki mi nie odgryzie, ale ciągle mi się zdawało, że jakoś dziwnie na mnie patrzy. Teraz się już jej kompletnie nie boję. Wiem co robić w razie czego, ale Molly też już odpuściła. Dużo się bawimy i nawet jak się czasem zdenerwuje, to po chwili  bawimy się dalej, wszystko wraca do normy.

Molly spotkała już Bułkę i Kokosa, zachowywała się całkiem przyzwoicie. Do Kokoska nawet nie próbowała żadnych sztuczek. O Bułkę była zazdrosna i próbowała ją ode mnie odganiać, chodziła za nią, ale generalnie było bardzo przyjemnie.

Szkoda, że nie jest super wyluzowanym buldożkiem, ale za to te chwile czułości są tym cenniejsze, będzie mi Molly brakowało jak już sobie pojedzie.

 

Fajny wpis? Będzie mi bardzo miło jeżeli podzielisz się nim z innymi ;)

Co o tym sądzisz?

Skomentuj to jako pierwsza osoba...

Connect with Facebook


Poinformuj mnie o nowych komentarzach na e-mail. (Możesz także SUBSKRYBOWAĆ ten wpis bez komentowania.)

© 2016 doglife.pl. Powered by Wordpress.