Dom tymczasowy, Fajne akcje

Luis krwiodawca

1 Komentarz 16 listopada 2015

Luis krwiodawca
W ostatnią sobotę Luis został krwiodawcą! Akcja pobierania krwi odbyła się w Pabianicach w przychodni Pies Kudłaty. Nie oddałam też Luiska w obce ręce, wkłuwała się zaprzyjaźniona pani doktor Ewelina Romańska, znana wam jako mama Bułki i Kokosa i moja przyjaciółka. Przychodnię również prowadzi bliska mi osoba – Olga Bystrzycka, zatem atmosfera była przemiła. Największym stresem było przebywanie w lecznicy, Luis ciągle łaził i węszył, chciał wszędzie zaglądać, był bardzo podekscytowany ilością występujących tam zapachów, samo pobieranie to była pestka.

Jeśli chodzi o kwestie organizacyjne – jak działa bank i co trzeba zrobić, żeby wasz pies został krwiodawcą znajdziecie w artykule Dar tak cenny, że trzymany w banku, nie będę przepisywać tego samego.

Dziś tylko o Luisku, który – przypomnę – nadal szuka domu stałego.

12107873_10155829061176980_2736915866667005337_n

Samo pobieranie odbywa się rzecz jasna na stole w gabinecie, zwierzę leży na boku, krew pobiera się z żyły szyjnej. Bardzo zaskoczyło mnie to, że Luis całkiem grzecznie leżał, oczywiście odpowiednio przytrzymywany, przez jakieś trzy minuty. Niestety w tym czasie nie udało mu się oddać całej jednostki krwi, czyli 450ml – musiałby wytrzymać jeszcze 1-2 minuty. Ale nie bójcie się, nic się nie zmarnuje. Żadnego psa siłą nie zmusza się do wyleżenia tych 5 minut, jeśli ktoś nie może wytrzymać – to trudno, może oddać 1/2 jednostki i też będzie dobrze.

Ponoć pierwszy raz jest najgorszy. Doktor Ewelina mówi, że następnym razem, kiedy już pies wie, że nic strasznego się nie dzieje, to łatwiej znosi czas na stole. Często nawet psy rozrabiaki (takie jak wiecznie ruszający się Luisek) na te kilka minut zastygają w bezruchu, może czują, że robią coś dobrego (ja rzecz jasna w to nie wierzę, myślę, że czekają na nagrody 😉 ) A nagrody oczywiście były, było też mnóstwo pochwał.

Z nagród ‚formalnych’ Luis dostał twarzową chustkę, krewetkę (czyli metalową blaszkę ze swoim numerem dawcy), worek wysokoenergetycznej karmy oraz preparat przeciwkleszczowy. Będzie miał też zrobione badania krwi oraz oznaczenie jej grupy.

Wbrew temu co sobie wyobrażałam, Luis wcale nie był osłabiony po donacji. Zaraz po zejściu ze stołu poszliśmy na spacer celem odstresowania, zachowywał się zupełnie normalnie. U psów mimo, że oddają taką samą ilość krwi co ludzie, nie zdarzają się omdlenia czy zasłabnięcia. Myślę, że wynika to z faktu, że ludzie nagle wstają i głowa znajduje się dużo wyżej od serca (nie mówiąc o tym, ze samo myślenie o pobieraniu krwi u niektórych powoduje zawroty głowy). Dodatkowo u psów śledziona pełni funkcję magazynu krwi, w razie potrzeby jest z niej uwalniany zapas krwi.

Po paru godzinach poszliśmy jeszcze na dłuższy spacer do lasu, gdzie Luis (uwaga dla ewentualnie zainteresowanych adopcją tego wspaniałego psiaka!) bardzo sympatycznie biegał sobie z Bułeczką. Nie było nadmiernego zainteresowania, wskakiwania, normalne przyjazne zachowania, wspólne wąchanie, ściganie się itd. Było naprawdę miło patrzeć. Za to niestety biedny Kokosek musiał spędzić spacer na smyczy, gdyż swoją małą gryfonikową mordką zamierzał pożreć Luiska od samego początku, na co Luisek chciał również pożreć jego – dzięki naszej interwencji nikomu nic się nie stało. Wniosek zatem jeden – Luis fantastycznie akceptuje psy, ale nie wszystkie. 

IMAG3542[1]

Nie powiedziałam jeszcze, że cały pobyt w lecznicy kogoś kto już oddawał krew to bardzo niewiele ponad te 5 minut potrzebne na donację. Umawiamy się na konkretną godzinę, wchodzimy, kładziemy psa na stół, zgarniamy nagrody i wychodzimy. Przy pierwszej rejestracji  papierkowa robota zajmuje pewnie kilka minut. Może warto poświęcić tą chwilę na to, by kiedyś krew naszego psa uratowała innemu życie? Bank istnieje tylko dzięki honorowym dawcom. Jeśli jesteście zainteresowani, zajrzyjcie na stronę krewdlapsa.pl, znajdziecie tam wszystkie niezbędne informacje.

 

Fajny wpis? Będzie mi bardzo miło jeżeli podzielisz się nim z innymi ;)

Co o tym sądzisz?

1 Komentarz

  1. Super inicjatywa, my już jesteśmy po trzech oddaniach. Rozgłaszajcie to, promujcie niech inni wiedzą, że to nic strasznego – nam zarzucono niemal znęcanie się nad psem, bo oddawanie krwi go boli itp. Nic podobnego! A nigdy nie wiadomo, kiedy nasz psiak będzie tego potrzebował. Łapa za dzielność!


Co o tym sądzisz?

1 Komentarz

Connect with Facebook


Poinformuj mnie o nowych komentarzach na e-mail. (Możesz także SUBSKRYBOWAĆ ten wpis bez komentowania.)

© 2016 doglife.pl. Powered by Wordpress.