Dom tymczasowy

Koka – moja panna na wydaniu

Jeszcze nie ma komentarzy 31 sierpnia 2013

Update: Koka ma już dom!

W sumie to panna z dzieckiem – po długaśnych cyckach widać, że zaliczyła wpadkę. Co nie do końca dziwi biorąc pod uwagę jej wcześniejsze losy, o których możecie poczytać na facebooku.

Historia jakich wiele, nie chce mi się rozpisywać o poprzednim właścicielu. Ważne są dwie rzeczy: to że Koka jest super sympatyczna i w sumie dość ułożona oraz że mimo to wylądowała w schronisku.

1234420_523395987730591_972392514_n

Od pewnego czasu myślałam o tym, żeby zostać domem tymczasowym. Zastanawiałam się, do której fundacji się zwrócić. Koniecznie chciałam, żeby była to fundacja z Łodzi, żebym nie musiała jeździć i mogła być w stałym kontakcie z organizacją. Wybór, trochę przypadkowo, padł na SOS Amstaffy – nigdy wcześniej nie współpracowałam z tą fundacją. Zasięgnęłam trochę języka wśród znajomych – wyszło, że można jej zaufać. Na razie nie mam zastrzeżeń.

Napisałam czterostronicowy elaborat- ankietę domu tymczasowego, gdzie zapytano mnie chyba o wszystko (co generalnie oceniam na plus). Spotkałam się z założycielką fundacji, pogadałyśmy dobrą godzinkę na temat tego, jakie mamy wobec siebie oczekiwania. I jakie ja mam oczekiwania wobec przyszłego podopiecznego.

Głównym zależało mi na tym, żeby nie był to pies agresywny. Czytając Pitbull Fokus i renifer Red przyznaję, że ciarki przechodzą mi po plecach i dość mocno się dziś denerwowałam czy nie trafię na takiego gada – myślę, że nie dałabym sobie rady z takim psem. Koka jest ze mną od 4 godzin – na razie żyję. Wydaje się, ze trafiłam na uosobienie łagodności (przynajmniej w stosunku do ludzi).

Pojechałam z koleżanką do łódzkiego schroniska. Wizyta w takim miejscu jest dla każdego miłośnika zwierząt traumatyczna. Ludzie – sterylizujcie i kastrujcie – błagam!

1234861_523396087730581_2141779995_n

Dziś upływały regulaminowe 2 tygodnie kwarantanny Koki. Wzięłam ją na spacer, żeby spróbować się przekonać czy to pies dla mnie. Na smyczy chodzi genialnie – zupełnie nie ciągnie. Nie szczeka, nie liże, nie jest namolna, ale kontaktowa. Postanowiłam wozić ją w bagażniku, od razu zakumała o co chodzi, wskoczyła, nie próbowała przechodzić na siedzenie. Minimalnie stękała podczas jazdy.

Pojechałam z nią na spotkanie z Bułką i Kokosem. Jak do niej nie podchodziły, to generalnie nie zwracała na nie uwagi. Ale jak podeszły to warczała i próbowała się odgryzać. Gdyby okazało się, że jest agresywna wobec innych zwierząt – byłby to minus. W fundacji mi mówili, że lubi inne psy, a nawet koty. Muszę z nią pójść na spacer z innym psem – przekonam się jak jest naprawdę.

Drugi minus – potrafi spryciula otwierać drzwi.

Tyle mniej więcej o niej wiem na tą chwilę. Będę informować na bieżąco – jeśli ktoś jest zainteresowany – proszę się odzywać do mnie albo od razu do ludzi z fundacji.

Na razie nie mam swoich zdjęć. Te, które tu są mam dzięki uprzejmości dziewczyn z fundacji. Autorem jest Joanna Lamparska.

1006056_523396131063910_219343489_n

 

Fajny wpis? Będzie mi bardzo miło jeżeli podzielisz się nim z innymi ;)

Co o tym sądzisz?

Skomentuj to jako pierwsza osoba...

Connect with Facebook


Poinformuj mnie o nowych komentarzach na e-mail. (Możesz także SUBSKRYBOWAĆ ten wpis bez komentowania.)

© 2016 doglife.pl. Powered by Wordpress.