Wychowanie

Kobieta w psim biznesie – JB – szkoła (cz.2)

Jeszcze nie ma komentarzy 26 sierpnia 2013

Oto obiecana druga część wywiadu z Joanną Bohdziun z JB – szkoły– instruktorką szkolenia psów. W części 1. rozmawiałyśmy o tym jakie cechy powinien mieć instruktor, jak wybrać odpowiednią szkołę dla swojego psa. Tym razem zgłębiamy temat samych szkół dla psów – jak stoi rodzimy rynek w tym temacie.

Miłej lektury!

3. Szkół dla psów, behawiorystów, trenerów jest dość sporo. Czy wraz z ich liczbą rośnie też ich jakość? Jak oceniasz pod tym względem nasz rynek? (to pytanie jest dla mnie ważne)

558504_218709628283196_1772516802_nRozczaruję Cię. Mam zasadę – NIE  WYPOWIADAM SIĘ  PUBLICZNIE  NA TEMAT PRACY INNYCH SZKÓŁ.

Myślę, że jak to nazwałaś „rynek”, najlepiej to oceni. Świadomość właścicieli psów, co do oczekiwań wobec szkół rośnie. Niemała w tym zasługa różnych psiarskich portali internetowych, blogów 😉 oraz coraz liczniej ukazujących się w księgarniach wartościowych poradników dla właścicieli psów. Świadomość wymagań użytkowników wpłynie na konkurencyjność i tym samym wartość samych szkół.

Jeżeli jakaś szkoła utrzymuje się na rynku przez kilka lat, to znaczy, że ma klientów. Odpowiada na czyjeś potrzeby. To jest najlepszą weryfikacją jej jakości.

Kilka lat temu w Łodzi obserwowałam boom otwieranych szkół i ogłaszających swoje usługi behawiorystów. Dzisiaj ich nie widzę. Prawdopodobnie po konfrontacji swojej świeżo nabytej na kursie wiedzy z ogromem problemów, z jakimi przyszło im się zmagać w praktyce, zrezygnowali. Jeżeli rozpoczęli działalność z autentycznego zamiłowania do tej pracy zapewne wrócą za kilka lat, gdy zdobędą więcej doświadczenia.

4. Wśród psiarzy istnieje konflikt pomiędzy zwolennikami pozytywnych metod szkolenia oraz zwolenników teorii dominacji. Po której stronie plasują się twoje poglądy?

Konflikt, o którym mówisz ma charakter bardziej ideologiczny niż pragmatyczny. Bywa, że deklaratywni entuzjaści pierwszej grupy, samo określenie „pozytywne metody” interpretują wartościująco, jako dobre, szlachetne, miłe itd. W istocie, zgodnie z behawioralna teorią uczenia „pozytywny” znaczy „dodany”. „Dodany” bodziec nie zawsze musi być miły psu. Mam wrażenie, że o założeniach klasycznej teorii dominacji też niewielu „zwykłych” właścicieli psów ma pojęcie, a odwołuje się do utrwalonych (niestety), często fałszywych nadinterpretacji …  Nooo, tak 😉 zdaje się, że znów mnie ponosi belferskie gadulstwo. To zagadnienie jest jednym z tematów moich wykładów, w ramach bloku o metodach szkolenia. Mogłabym o tym mówić długo.

Do kupienia na psiapasja.pl

Do kupienia na psiapasja.pl

Pytasz, jakie metody szkolenia preferuję w swojej pracy?  Być może zdziwisz się, ale świadomie nie prowadzę indoktrynacji metodologicznej w pracy z właścicielami psów. Uczestnikom swoich zajęć staram się przedstawić różne możliwości uzyskania zachowań psa i podkreślam, że nie ma jednej, „jedynie słusznej” metody szkolenia. Zgodnie z moimi poglądami, o które pytasz, podstawą szkolenia jest znajomość tego, co nazywam psią naturą. Techniki szkoleniowe wprowadzam w drugiej kolejności, po prezentacji zasad komunikacji z psem. Ich wybór pozostawiam właścicielom psów. Postronnego obserwatora moich zajęć może szokować widok w czasie sesji treningowej muskularnego właściciela cavalierka, z klikerem w dłoni i saszetką smakołyków przy pasku, stojącego obok wiotkiego dziewczęcia, właścicielki potężnego labka prowadzonego w kolczatce. Takie są ich wybory odnośnie narzędzi szkoleniowych, a  rolą instruktora jest pokazać im, jak je prawidłowo stosować, aby uzyskać cel szkolenia bez uszczerbku dla wzajemnych relacji pies – człowiek.

Jeżeli chcesz wiedzieć, jakie metody preferuję w pracy szkoleniowej bezpośrednio z psami (własnymi lub cudzymi), to uzależniam je od konstrukcji psychicznej ucznia. Uwielbiam pracę z tak zwanymi twardzielami, psami o silnej osobowości, małej wrażliwości emocjonalnej i fizycznej. Z nimi najlepiej pracuje mi się tak zwaną metodą kontrastową, nazywaną czasem metodą „Kija i marchewki”. Ten kij jest, rzecz oczywista, symboliczny. Pies zawsze dostaje ode mnie jednoznaczna informację zwrotna, czy jego zachowanie jest tym, jakiego oczekuję: „tak – nie”.

Jeżeli trafia mi się pies delikatny, o dużej wrażliwości psychicznej, korzystam z tak zwanej metody wyróżnieniowej. To modyfikacja metody kontrastowej w kierunku wyróżniania pochwałami i innymi nagrodami, każdego, choćby najmniejszego sukcesu szkoleniowego psa. Informacja negatywna jest bardzo subtelna „TAK! – nie”.

6. Gdybyś miała wybrać jedną książkę, którą właściciel psa musi przeczytać to jaka by to była?

A jest ktoś taki jak uniwersalny właściciel psa?  😉

Proszę o następne pytanie 🙂

Ja Joannie dalej już odpuściłam. Ale może wy macie jakieś pytania odnośnie pracy instruktora przewodników psów?

 

Fajny wpis? Będzie mi bardzo miło jeżeli podzielisz się nim z innymi ;)

Co o tym sądzisz?

Skomentuj to jako pierwsza osoba...

Connect with Facebook


Poinformuj mnie o nowych komentarzach na e-mail. (Możesz także SUBSKRYBOWAĆ ten wpis bez komentowania.)

© 2016 doglife.pl. Powered by Wordpress.