Fajne akcje

Fit&Dog pierwszy raz w naszym kraju

Komentarze: 2 05 marca 2014

Przynajmniej tak wynika z moich wyników wyszukiwania w Google. Po wpisaniu takiej frazy wśród zagranicznych stron błyszczy jedna polska perełka – JB-szkoła przewodników psów.

Joannę Bohdziun już znacie z wywiadu o kobietach w psim biznesie oraz zlotu gryfoników. Po raz kolejny potwierdziła, że ma nie tylko niespożytą energię, ale też nowatorskie pomysły.

Co to jest Fit&Dog?

Jest niedzielne popołudnie. Po rodzinnym obiedzie czy tam późnym śniadaniu dobrze by było się poruszać. Wiele fitness klubów nie funkcjonuje w niedzielę, poza tym po powrocie trzeba jeszcze będzie ruszyć na dłuższy spacer z psem. Wychodzi na to, że trzeba zdecydować się na jedno, bo na wieczór mamy już w planach oglądanie ulubionego serialu. Kto mieszka w Łodzi czy okolicach (a pewnie niedługo znajdą się naśladowcy w innych miastach) – nie musi już stawać przed tym wyborem, bo może spacer z psem (i innymi psami – socjalizacja itd.) połączyć z, jak się przekonałam dość intensywnym, wysiłkiem fizycznym (fitness, dog trekking, stretching, zajęcia typu zdrowy kręgosłup, bieganie – różne formy mające na calu bycie fit)

Jak to w praktyce wyglądało?

Jak wiecie Lolkę mi adoptowali na dzień przed zajęciami i nie zdążyłam sobie skombinować nowego psa tak szybko 😉 Z racji tego pobawiłam się w dokumentowanie ćwiczeń z psami, a wzięłam udział tylko w tej części, gdzie bardziej wysiliali się ludzie. Początek stanowiły podstawowe ćwiczenia dla psów: koncentrowanie uwagi na przewodniku z użyciem klikera, chodzenie w kółku jeden pies za drugim w celu poznania się, chodzenie przy nodze. Fit&Dog to nie jest kurs posłuszeństwa! Zajęcia polegają na współdziałaniu człowieka i psa, a nie na posłuszeństwie w wydaniu sportowym

Całość odbywała się na leśnych polanach w okolicy Janowa w Łodzi. Z racji dość niskiej temperatury i mojego niezbyt dobrze dobranego stroju (poprzedniego dnia było tak ciepło!) nie mogłam doczekać się bloku fintessowego. W tym celu zmieniliśmy jedną polankę na drugą przemierzając ten odcinek szybkim marszew/biegiem. (ciąg dalszy pod zdjęciami!)

Fitess był naprawdę rozgrzewający! Figury były absolutnie podstawowe, więc nawet ci, którzy nie uczestniczą na codzień w takich zajęciach mogli się spokojnie połapać. Wbrew temu, czego się obawiałam – nie było lekko, mimo to uczestnicy w różnym wieku i zakłam w różnych kondycjach – dawali radę.

Po rozgrzewce przyszedł czas na kolejny blok z udziałem psów (podczas ćwiczeń fitnessowych psy odpoczywały przy drzewach), a na zakończenie kolejny fitnesik. Plus dość długi spacer do zaparkowanych samochodów, podczas którego większość psów została spuszczona ze smyczy i mogła poszaleć z nowopoznanymi koleżankami i kolegami. Jak możecie zauważyć na zdjęciach – jeśli chodzi o rasy i wielkości – zupełny misz-masz.

Nie chcę opowiadać o szczegółach samych ćwiczeń, bo każde zajęcia będą różniły się od poprzednich. Z tego co wiem, na kolejnych ma być mniej fitnessu a więcej marszu (5-10km).

Masz ochotę na Fit&Dog?

Zgłoszenia przyjmuje JB-szkoła, która opracowuje część z udziałem psów. Zajęcia fitnessowe prowadziła instruktorka Magda Kittel-Malec.

 

Fajny wpis? Będzie mi bardzo miło jeżeli podzielisz się nim z innymi ;)

Co o tym sądzisz?

Komentarze (2)

  1. Domi pisze:

    Fajny pomysł 🙂 W Warszawie w Zuziku jest coś takiego jak „Fitness dog” ale to raczej sam „fitness” psi, ćwiczenia na piłkach, rozciąganie mięśni i wzmacnianie :)) Jakby dołączyć jeszcze do tego wspólne ludzkie przysiady to było podobnie 😀

  2. jola pisze:

    Moim zdaniem najfajniejsze jest to, że zajęcia są w plenerze. Można się dotlenić, pobyć na łonie natury, psy się wybiegają.


Co o tym sądzisz?

Komentarze (2)

Connect with Facebook


Poinformuj mnie o nowych komentarzach na e-mail. (Możesz także SUBSKRYBOWAĆ ten wpis bez komentowania.)

© 2016 doglife.pl. Powered by Wordpress.