Ze świata

Dla tych co nie lubią psów

Jeszcze nie ma komentarzy 20 listopada 2013

 

Ech, ci Niemcy. Niedawno pisałam, że w Berlinie psy biegają naćpane, dziś o inicjatywie jednego mieszkańca Hamburga.

Jak się jest miłośnikiem czegoś – jakiegoś sportu, zwierząt, architektury, wędkarstwa, majsterkowania – można znaleźć na ten temat programy, magazyny, portale itd. A jak się czegoś nienawidzi? Raczej słabo. Można znaleźć coś w opozycji – na przykład zwolennicy prawicy w ‚swoich’ gazetach znajdą krytykujące lewicę artykuły, ale generalnie raczej nie ma czasopism czy programów dla ‚nienawistników’.

Do teraz. Pan Wulf Beleites postanowił stworzyć czasopismo dla ludzi nienawidzących psów. Wyobrażam sobie, że w dużym mieście takim jak Hamburg może być takich osób całkiem sporo. Jak się tak teraz zastanawiam, to w ogóle nie wiem czy istnieje wiele jest takich miejsc, gdzie jeśli się nie chce, to można nie spotykać się z psami. W Łodzi takich miejsc nie kojarzę. Wszędzie są psy. Na każdy osiedlu, na każdym skwerku, na każdym trawniku. Nie dziwię się, że mogą komuś przeszkadzać. Jakby zamiast nich były ogromne pająki – też by mi to przeszkadzało.

Beleites chce dać takim ludziom platformę, gdzie mogliby się wypowiedzieć. Czasopismo będzie mieć tytuł Kot & Köter, co mniej więcej oznacza Kupa i Kundel (znawcy niemieckiego – poprawcie mnie jak coś). Sam wydawca, autor i redaktor naczelny nie uważa się ani za miłośnika, ani też za osobę nienawidzącą psów. To, co przeszkadza jemu i jego znajomym to problemy znane również z naszego podwórka: głównie psie kupy na trawnikach i chodnikach. Dodatkowo denerwuje go antropomorfizacja zwierząt – uważa ją za absurdalną.

Design magazynu narodził się wraz z tytułem – w latach 90-tych.

Pomysł na czasopismo ma już ponad 20 lat, wziął się z narzekania w pubie ze znajomymi. Wtedy został wymyślony tytuł i od razu zgłoszony do odpowiedniego urzędu. Mimo że czasopismo do tej pory ani razu się nie ukazało, tytuł zainteresował wiele osób. Pan Beleites był zapraszany do wielu programów, jako ekspert stojący w opozycji do miłośników psów. Taka formuła napędzała oglądalność. Za każdy występ inkasował nawet 1000 marek.

Oczywiście w państwie, gdzie jest ponad 5 milionów psów, a w co najmniej 10 milionów ludzi żyje w gospodarstwach domowych gdzie jest co najmniej jeden pies – rzesza jego oponentów jest bardzo duża. Jak sam wspomina, podczas nagrywania programów telewizyjnych – współzaproszeni nie odzywali się do niego podczas przerw czy na lunchu. Dostawał nawet listy z pogróżkami.

Szansa na powstanie magazynu jest niewielka. Beleites apeluje o wpłaty poprzez stronę crowdfundingową, niestety raczej nie uda się zebrać 7000 euro na rozruch wydawnictwa. Trochę szkoda, bo miało być pseudo-poważne, satyryczne, zabawne i agresywne. Chciałabym to zobaczyć z ciekawości. Mimo że uważam się za miłośnika psów, to psie kupy denerwują mnie przeokropnie.

Trochę też rozumiem frustrację nie-miłośników odnośnie tego, że psy są wszędzie. Szczekają, mogą pogryźć, właściciele czasem też są tacy, że opadają ręce, robią te wspominane wyżej kupy. Można psy spotkać w transporcie publicznym, w restauracjach, pubach, lista miejsc przyjaznych psom się poszerza, o czym pisze choćby Pies w Warszawie. Moim zdaniem to dobrze. Ale z drugiej strony jazda z piszczącym, szczekającym, wiercącym się psem (albo na przykład pierdzącym buldogiem) w jednym przedziale w pociągu, chodzenie po parku, gdzie ludzie spuszczają swoje psy i nie potrafią ich odwołać – nawet dla miłośnika psów może być uciążliwe. Czuję się, że jestem trochę po dwóch stronach: psy tak, ale nieodpowiedzialni właściciele – nie.

 

Fajny wpis? Będzie mi bardzo miło jeżeli podzielisz się nim z innymi ;)

Co o tym sądzisz?

Skomentuj to jako pierwsza osoba...

Connect with Facebook


Poinformuj mnie o nowych komentarzach na e-mail. (Możesz także SUBSKRYBOWAĆ ten wpis bez komentowania.)

© 2016 doglife.pl. Powered by Wordpress.